x

Drogi Użytkowniku,

to tylko próbka dla niezalogowanych. Ale zabawa wcale nie musi się kończyć!
Dołącz do społeczności MATMAG.pl rejestrując się w portalu i dokończ grę.

Jeżeli już masz u nas konto, zaloguj się.

 

Rejestracja Zaloguj Inne zadanie

 

x

Drogi Użytkowniku,

wyczerpałeś dzisiejszy limit dostępu do tego zadania dla użytkowników z niewykupionym abonamentem, ale zabawa wcale nie musi się kończyć! Dla nielimitowanego dostępu do zadań poproś rodzica/opiekuna, aby wykupił dla Ciebie abonament.

 

Abonamenty Inne zadanie

 

 

 

Mateusz Waliłko

 

Sposób w jaki chciałbym/ -abym uczyć się matematyki.

 

Bardzo lubię i szanuję matematykę. Dostojna księżna nauk, u mnie - nie ma sobie równych. Co więcej, chętnie się jej uczę i czerpię z tego ogromną przyjemność. Czasem jednak nie wystarcza mi już szkolny sposób zdobywania matematycznej wiedzy.
Ja chciałbym uczyć się matematyki w innych miejscach i w inny sposób…
Mnożenie najlepiej przyswoiłbym w banku, dodawania też bym się tam nauczył. Zwłaszcza mając własne pomoce naukowe, jak na przykład dwustuzłotowe banknoty czy osobiste karty kredytowe.
Geometrii uczyłbym się na placu zabaw. Wszak niemało tam wykresów na zjeżdżalniach, odcinków na drabinkach, czy innych figur. A raz na semestr, by poznawać bryły- organizowałbym wycieczkę - a to pod nowojorskie drapacze chmur, a to do Pizy pod krzywą wieżę, innym razem pod piramidy, do Egiptu.
Zadania z procentami - potrenuję, gdy będę dorosły…
Zresztą szkolna matematyka, jak sądzę, niewiele zda mi się na przyszłość. Ale w jej dziedzinie mieszczą się też dużo ciekawsze tematy. I tak - na szkolne lekcje wprowadziłbym naukę gry w szachy, ekonomię, małą część astronomii i kombinatoryki. Zbyt proste i przyjemne? A skąd?! Ileż wysiłku trzeba przecież, by zliczyć wszystkie gwiazdy na niebie! Za pomoce naukowe na mojej lekcji posłużyłyby gry planszowe, teleskopy, komputery.
O ocenianiu nie wspominam. W zamian proponuję ciekawszą formę sprawdzania zdobytej wiedzy. Zbudowałbym labirynt, z zadaniami w środku. Do wyjścia z niego potrzebne byłyby prawidłowe odpowiedzi postawionych zadań. A przy kolejnych zadaniach, na powitanie, czekałaby słodka nagroda. Nie wierzę, że ktoś nie miałby motywacji, by tak rozwiązywać zadania.
Taka matematyka, byłaby nie tylko przyjemna, ale i skuteczniejsza. I na pewno zyskałaby nowych miłośników. Pozostaje mi tylko wierzyć, że któryś z moich pomysłów, wejdzie kiedyś w życie.

 

Mateusz Waliłko

Szkoła Podstawowa nr 2 w Oleśnicy, klasa 6

 

powrót