x

Drogi Użytkowniku,

to tylko próbka dla niezalogowanych. Ale zabawa wcale nie musi się kończyć!
Dołącz do społeczności MATMAG.pl rejestrując się w portalu i dokończ grę.

Jeżeli już masz u nas konto, zaloguj się.

 

Rejestracja Zaloguj Inne zadanie

 

x

Drogi Użytkowniku,

wyczerpałeś dzisiejszy limit dostępu do tego zadania dla użytkowników z niewykupionym abonamentem, ale zabawa wcale nie musi się kończyć! Dla nielimitowanego dostępu do zadań poproś rodzica/opiekuna, aby wykupił dla Ciebie abonament.

 

Abonamenty Inne zadanie

 

 

Bartosz Śledzikowski

 

Bartosz Śledzikowski

 

O tym jak polubiłam/-em matematykę.

 

Moje trudne matematyczne początki – czyli jak polubiłem matematykę

Gdy dowiedziałem się, że ogłoszono konkurs na temat: jak polubiłem matematykę, zacząłem się poważnie zastanawiać, jak to się stało, że tak bardzo lubię liczyć. Myślami cofnąłem się więc do mojego wczesnego dzieciństwa i nagle wszystko stało się dla mnie jasne. Niemalże od urodzenia byłem na matematykę skazany!
Ponieważ urodziłem się jako trojaczek (mam dwie siostry w tym samym wieku: jedną młodszą o jedną minutę, drugą starszą o jedną minutę), moje matematyczne początki były odrobinę trudniejsze niż u innych dzieci. Spytacie dlaczego? Od samego początku wydawało się naszej trójce, że jesteśmy jedną osobą z trzema imionami – i tak się zachowywaliśmy w okresie przedszkolnym. Chociaż może wydawać się to śmieszne, to dla nas trzy plus jeden równało się dwa - my plus mama to przecież dwie osoby! Trudno mi było więc dokładnie zrozumieć, co oznacza liczba jeden – pojmowałem ją inaczej niż moi rówieśnicy. Dla mnie liczba jeden zawsze dzieliła się na trzy mniejsze części, które tworzyły jedną całość. Za to z drugiej strony, dzięki mojej potrójnej rzeczywistości od razu zrozumiałem i bardzo polubiłem ułamki! Chyba od zawsze wiedziałem, że trzy razy jedna trzecia to po prostu jedna całość. Już jako kilkumiesięczny właściciel jednej trzeciej potrójnego wózka doskonale wiedziałem, że wszystko da się podzielić. Nietrudno mi przychodziło dzielenie jakiejś liczby na trzy części – zawsze musiałem wszystkim dzielić się z moimi siostrami. Jako mały chłopiec nie mogłem tylko zrozumieć, dlaczego mamy nie można było pomnożyć razy trzy.
Teraz ja spokojnie rozwijam swoje matematyczne umiejętności w szkole, a moi rodzice dzięki nam na co dzień muszą posługiwać się tabliczką mnożenia – cokolwiek kupują, mnożą to razy trzy. Najpierw kupili trzy łóżeczka, trzy pluszowe misie, potem trzy pary pierwszych butów, a z czasem tych zakupów jest więcej i więcej. A swój czas od jedenastu lat muszą ciągle dzielić przez trzy. Jak więc widzicie, zarówno tabliczka mnożenia jak i dzielenie nie są im obce. I pomyśleć, że to wszystko dzięki nam – ich dzieciom.

 

Bartosz Śledzikowski

Szkoła Podstawowa im. Powstańców Wielkopolskich w Brzozie, klasa 5

 

powrót